Pierwsza zimowa noc w namiocie

20.02.2014 - 20.02.2014
Spadło sporo śniegu zanim zdecydowałem się to zrobić. Noc w ciepłym schronisku w jeszcze cieplejszym łóżku…nuda…zbyt bezpieczne! Zatem namiot. Zima zaskoczyła nawet Górali.

Zmiana planów z jazdy 11h busem na 5h pociągiem. Tym sposobem docieram o 19:23 do Katowic, stąd przesiadka do miejscowości Rycerka - oczywiście w górach. Wchodzę na Dworzec Główny Katowice PKP, do odjazdu pociągu zaledwie 5minut, następny za godzinę. Dobiegam do kasy, chcę kupić bilet. Taa! Kolejka na 15 osób, odcierpię 5zł prowizji dla konduktora i kupię bilet w pociągu. W ostatnich sekundach wskakuję do pociągu! Albo jestem zajefajny albo przez wypakowany plecak albo po prostu konduktor miał dobry dzień w każdym razie przemiły konduktor wystawił bilet bez prowizji. Dzięki!  

Podróż do Rycerki jest jak katorga! Co chwila przysypiam, w chwili gdy już głowa opada budzę się wyglądając stacji docelowej.  W końcu ok. 23:00 jestem na miejscu. Tej nocy postanawiam pierwszy raz spać w namiocie, do wyboru mam iść szlakiem i gdzieś po drodze rozbić namiot lub wymyślić coś innego. W końcu Rycerka. Pociąg odjeżdża, ukazują się dwie przyjemne polany.

Jako, że jest to pierwsza zimowa noc w namiocie miejsce musi być wyjątkowe. Po kilku minutach znajduję się na wzniesieniu, na płaskiej półce. Pod drzewami rozbijam namiot, wrzucam do środka rozłożoną karimatę, plecak, wchodząc zasuwam zamki. Jestem wyczerpany także szybko wskakuję w śpiwór a jeszcze szybciej zasypiam. Budzę się rano - żyję, nie zamarzłem! W życiu trafiają się sytuacje fajne, głupie, i straszne. Teraz jest straszna! Wyjście z cieplutkiego śpiwora. Zmagam się z tym działaniem od kilkunastu minut - bezskutecznie. Z pomocą przychodzi dźwięk naprawdę skutecznego budzika! Kilkanaście metrów od namiotu słyszę piłę spalinową a że znajduję się pod drzewami w okresie zrywek, szybko wyskakuję ze śpiwora! Okazuje się, że jestem 200 metrów od składu drewna.

Plecak na plecy i na szlak. Dzisiaj zamierzam dotrzeć do Chatki na Zagroniu, jest Chatkowy M. z którym zamierzam zrobić „temat” . Widok na Rycerkę.

image004

image008
Opuszczony wyciąg narciarski

image010

Instrukcja parkowania na wzniesieniu:
Wjeżdżasz prawie na szczyt, opierasz pojazd o większe drzewo, zostawiasz silnik na chodzie.

image018

Pierwszy śnieg na szlaku

image020

image022

Ostatnia prosta! Z Muńcuła już ostatnia prosta do miejscowości Ujsoły, idę na pewniaka, aż do polany powstałej od wycinki drzew. Stoję w środku, do wyboru 3 drogi, wybieram najbardziej wydeptaną. Jest spoko, ślady prowadzą w kierunku Ujsoł. Po kilkuset metrach okazuje się, że ślady znikają a zaczyna się stromy rów. Z dala szumi potok, lepiej iść w dół do pewnego miejsca - kontynuuję zejście. Szlak z super trasy zamienia się w uciążliwe błoto. Ostatecznie wychodzę przy oczyszczalni ścieków (?) stąd już prosta droga na szlak czarny. Być w miejscowości to tak jak być przy korycie, w napotkanym sklepie robię zakupy. Zainteresowanie wzbudza piwo RYSY => „Efekt ciupagi gwarantowany” – hm?!

Na przystanku autobusowym zakładam obóz jadalny. Kręci się jakiś koleś z zadatkami na żula. Dziwne, nie woła kasy – brak awansu na kierownika za 1zł.
Lepiej w sobie niż na sobie – minimalizując wagę plecaka zjadam wszystko co kupiłem.

Pseudo żul oddalił się z drugim pseudo żulem także na luzaka wyciągam RYSY. Czas w drogę! Szlak z chodnika skręca w jakby przydomową drogę, stąd wiedzie na polanę. Mocy przybywaj - już po 300m – efekt ciupagi zaczyna działać. Po 500m kibicuje Janosik ze swoją bandą. Z takim dopingiem idzie się wyśmienicie.

Na wejściu do Chatki wita Mnie śmierdząca chmara dymu - smażą frytki.
Przypomniały się czasy z akademika. W środku zimy zachciało się pieczonej kiełbasy z grilla. Polak potrafi! Na płycie kuchenki elektrycznej położyłem folię aluminiową a na niej kiełbasę. Przewracając kiełbasę nasłuchiwałem jak cudownie skwierczy. Jak nigdy wchodzi sąsiadka do pokoju „wiedziałam, że to Ty pichcisz”
Niby skąd? Cały korytarz jest w dymie. Faktycznie. Idę jeść!

Z kuchni przenieśliśmy się do drugiego pomieszczenia, grając w karty robimy "temat".

Nadszedł czas zapłaty za nocleg.
System M.: Najpierw upaja Ciebie Twoim „tematem”. Potem przechodzi do rozliczenia. Dobry z niego handlowiec! Polecam skorzystać.

W pewnej chwili Chatkowy A. wstaje od stołu „coś się dymi w kuchni” – tutaj to normalne. Z kuchni A. głośno pyta, „kto suszy buty na piecu” - O k***a, Ja! Na piecu położone dwa kawałki drewna miały zabezpieczyć buty przed spaleniem. Podnoszę buty! Kapią podeszwy, na piecu plama! Jutro mam iść w II Prawdziwej Wyrypie Beskidzkiej a po niej robić Główny Szlak Beskidzki – patrzę z politowaniem na podeszwy – dadzą radę! Kładę buty za piecem, wracamy do gry.

Trasa: http://mapa-turystyczna.pl/route/si27

Chatka na Zagroniu: http://chatanazagroniu.org

Gadu...gadu...nieboska godzina, papa.
Kategoria: Góry