II Prawdziwa Wyrypa Beskidzka

22.02.2014 - 23.02.2014
To niebezpieczne!!! Kto normalny zimą w nocy chodzi po górach? Normalny pewnie nikt. Chodzą pasjonaci gór wśród których życie nie jest normalne...jest wyjątkowe!

Założenie wyrypy jest bardzo proste: w okresie zimowym przejść 50km maksymalnie w 24h. Przebieg wyrypy zapowiada się na wariata: wszyscy znają trasę a każdy robi jak mu pasuje.

Trasa: http://mapa-turystyczna.pl/route/sumw

Jest już kilka minut po ósmej, wychodzę z Chatki i zmierzam w kierunku stacji Rajcza PKP skąd udaję się do miejscowości Węgierska Górka. W Węgierskiej Górce zahaczam o sklep zaopatrując się w dwie czekolady. Razem z konserwą, mam już żarcie na całą trasę.


Szlak początkowo prowadzi poboczem drogi asfaltowej. Mijam Fort "Wędrowiec"

image002

- W góry? Zagaduje miejscowy.
- Tak, dzisiaj mamy Wyrypę Beskidzką tj. 50km non stop. Trasa: Węgierska Górka-Schronisko Rysianka-Krawców Wierch-Schronisko na Lipowskiej- Chatka na Zagroniu.

- Przecież od Rysianki do Lipowskiej jest 15minut.
- W zasadzie 10minut, tu chodzi o kilometry.
Zdziwienie tubylca rozumiem bez słów.

W miejscowości Żabnica skręcam w lewo, po ok. 300m szlak skręca w prawo w polną drogę. Rok temu leżało 50cm śniegu w tym roku zima zaskoczyła wszystkich! Droga z początku sucha a wraz z narastającą wysokością zmienia się w błoto. 

image006
image010

Idę sam dzięki temu idę swoim tempem co oznacza bardzo optymalny wysiłek dla organizmu. 
Z kilkuset metrów widzę ludzi plączących się po drodze - o tej porze trudno spotkać zwykłego turystę. Podchodzę bliżej,  Wyrypowicze - biesiadują w Stacji Turystycznej Słowianka. Większą grupą ruszamy na szlak.

Na Suchym Groniu przy skrzyżowaniu szlaków przystaję i staram sobie przypomnieć którędy idzie trasa: szlakiem czerwonym czy szlakiem niebieskim. Czas przejść jest
ten sam - ale liczy się dokładność wykonania planu trasy. Za plecami słyszę – "prosto niebieskim - oglądam się - kusi skręcić na czerwony. Prawdę mówiąc nie kusiło bo szedłem czerwonym szlakiem a niebieskim będę szedł pierwszy raz. Po kilkuset metrach widząc strome podejście już wiem skąd słowo "kusi".

Niemalże pionowa ściana do pokonania: śnieg, błoto, obsuwające się kamienie,
powalone drzewa. Szlak wiedzie wąską na 30cm ścieżką w dodatku oblodzoną śliskim lodem. Tutaj idę nadzwyczaj wolno zachowując szczególną ostrożność...poślizgniecie może skończyć się upadkiem w kilkudziesięcio metrowe urwisko.

image018
image020
Ciekawe i męczące podejście, początek Wyrypy także w pełni sił pokonuje podejście. 

Idąc i idąc...postanawiam w końcu zrobić dłuższą chwilę odpoczynku na oddech. W między czasie mija Mnie ekipa trzech pędzących a z nimi wilczur. Odetchnąłem i w drogę, po kilkudziesięciu metrach okazuje się, że jestem na Romance co oznacza koniec niebieskiego szlaku a początek żółtego. Jest to również początek głębszego śniegu zwiastującego Zimową Wyrypę. Spoglądam na drogowskaz z którego wynika, że zostało 50minut do Przełęczy Pawlusia a stąd już znam dalszą trasę Wyrypy. Dołączam do ekipy pędzących i we czterech udajemy się do Schroniska PTTK na Rysiance.

W schronisku odpoczynek, posiłek, i przede wszystkim dołączyła do Nas ekipa z Katowic. W drogę. Szlak ze Schroniska PTTK Na Rysiance do Bacówki PTTK Krawców Wierch wiedzie górkami góra-dół. Do Bacówki dochodzimy już o zmierzchu. W Bacówce pali się kominek nadając szczególnego klimatu temu szczególnemu dniu. Wiele osób zachwala przesmaczny  żurek. Lubię żurek i mam na niego ochotę ale po wyrypie wyruszam na Główny Szlak Beskidzki - także każdy grosz się liczy. Wyjmuję z plecaka konserwę i smakuję jej wyjątkowy smak - smak czterech godzin marszu!

Ciemność...ciemność widzę...wychodzę z Bacówki. Odczuwam okropne zimno, po stu metrach marszu zamienia się w przyjemne ciepło. Miejscowość Złatna, budzi nadzieje na otwarty sklep a jeszcze szybciej nadzieja ulatuje - sobota o dość późnej porze. Zatem następny przystanek Schronisko PTTK Hala Lipowska. Szlak wiedzie trawersami, jest bardzo przyjemny, spotykam po drodze ławeczki usytuowane na najpiękniejsze widoki. Podejrzewam, że wiosną gdy przyroda budzi się do życia jest wręcz bajecznie. Gdzieś po drodze moje tempo spada a ekipa coraz częściej na Mnie czeka. W końcu decydujemy się, że odłączam się i idę sam. Osobiście jestem bardzo zadowolony z tego rozwiązania, ekipa pewnie też.

Już ostatnie podejście do schroniska, z dala słyszę okrzyki radości - nasi się drą? Wychodzę za drzew i widzę rozbrykane bydło przy starym (?) schronisku. Balony powieszone, towarzystwo pijane, impreza jak nic! Na powitanie słyszę "koledzy są w schronisku" Posiedzieli, zjedli, popili i dalej do Chatki na Zagroniu. Po drodze ponownie się rozłączyliśmy. Stoję przed ostatnią prostą do celu Wyrypy...wchodzę w drogę w ala wąwozie a jeszcze wolniej z niej się wycofuję, po przejściu pięciu metrów buty są całe oblepione w glinie a każdy z nich waży co najmniej kilogram więcej! Wchodzę na normalny poziom gdzie po trawiastej ścieżce mijam błoto. Jest! Kierunkowskaz na Chatkę, ostatnie 50m. Wchodzę do Chatki tutaj ekipa wskazuje w Moim kierunku - "człowiek z ekipy"

Miło w końcu widzieć Chatkowego M. oraz Chatkowego A. - tradycyjnie prawie w drzwiach otrzymuję gorącą herbatkę :-) Łyk wystarcza aby organizm przeniósł się w błogostan :) Wspomnienia trasy, rozmowy, śmiech, satysfakcja. To trzeba przeżyć by zrozumieć. Co dłuższą chwilę przychodzą Wyrypowicze odklepać "metę", część zostaje do rana, część od razu wychodzi po herbatce, część podchodzi zrobić zdjęcie z Chatką. W tym roku dziwne zakończenie Wyrypy. Fakt, faktem, SUPER IMPREZA !!!

Jeśli chcesz otrzymać email o terminie Prawdziwej Wyrypy Beskidzkiej zapisz się w okienku "POWIADOM MNIE"
Kategoria: Góry