Przygody

Zimak 22

Termin od: 31.01.2015
Termin do: 31.01.2015
Opis: Tylko wariat potrafi przejechać pół Polski by wziąć udział w rajdzie 17km. Jestem wariatem!

Atmosfera panująca na rajdzie skutecznie przyciąga.

Dojazd kombinowany: bus Bełżyce-Lublin; autobus Lublin-Rzeszów; autobus Rzeszów-Kraków.

Trasa: Przełęcz Spytkowicka - Targoszówka - Wolnik - Przełęcz nad Wąwozem - Przełęcz Zubrzycka - Schronisko PTTK na Hali Krupowej (17km)
Link do trasy: http://mapa-turystyczna.pl/route/zyvi (od Przełęcz Zubrzycka  trasa poza szlakiem)

W piątkowy wieczór dzwonię do Asi - odrzuca połączenie. Po chwili z telefonu wydobywa się dzwonek SMS'a "Jestem na szkoleniu. Jade jutro" Zgadujemy się i jutro jedziemy razem.

Dzisiaj zapowiada się prawdziwy Zimak. Jedziemy samochodem a za oknem piękno niczym w raju.

image002

Docieramy na miejsce zbiórki czyli na Przełęcz Spytkowicka a dokładnie do Karczmy. Na pierwszy rzut oka wygląda, że jesteśmy tylko My. Wchodzimy do środka a tu już na drugi rzut oka wygląda, że karczma pęka w szwach - tłok i gwar. Potwierdzamy obecność u Kuby.

Dociera informacja, że ktoś ma się spóźnić - ostatecznie zbieramy się około 14:35. Odprawa a na niej sprawy organizacyjne. Zaraz po odprawie właścicielka Karczmy prosi, aby przeparkować samochody "stoją u sąsiada, przejedźcie na drugą stronę tam gdzie są noclegi - to również moje".  W trakcie przestawiania samochodów pstrykane są fotki grupowe - tym razem bez Nas.

I poszli... Czekam na Asię na brzegu wyjazdu z karczmy i we dwoje ruszamy za grupą. Pierwsze 100m jest dojściem do niebieskiego szlaku wzdłuż ruchliwej drogi E77.  Schodzimy z drogi przez wielki uskok, zdaje się, że to odgarnięty śnieg. Już od samego początku idziemy po śniegu w dodatku śniegu głębokości kilkunastu centymetrów. Prawdziwy Zimak :)  

Pogoda i widoki są super.

image004

image006

Całą ekipą idziemy gęsiego, czasami ktoś wyskoczy na bok zrobić zdjęcie.

Zdjęcie z góry.

image008

Zdjęcie z boku.

image010

Zdjęcie w dół.

image012

Nagle cała grupa się zatrzymuję, jeden za drugim kierujemy uwagę na lewo podziwiając widok Tatr.

image014

Kilkanaście minut przed zachodem słonka.

image016

Przerwa. Już zapanował zmierzch, wszyscy wyciągają czołówki, odpoczynek i w drogę.

Wychodzimy z lasu na polanę a z polany na asfalt - jesteśmy na Przełęcz Zubrzycka - tutaj schodzimy ze szlaku. Kierujemy się na prawo, po kilkuset metrach skręcamy w lewo. Pięciominutowe podejście i przy kapliczce przerwa - prawdopodobnie ostatnia. Otwarta przestrzeń toteż wieje mroźnym wiatrem, przez co uczucie chłodu jest dużo większe. Coraz więcej osób wykazuje gotowość do wymarszu...idziemy!

Po kilku minutach skręcamy w prawo i kierujemy się pod górę - idę po środku grupy - nagle przód zaczyna się wracać - "trzeba iść prosto" - na szczęście pomyłka jest zauważona szybko, bo po 100m. Przodownicy poszli przodem a reszta za nimi. Tempo jest szybkie, część osób zwalnia idąc własnym tempem. Jako, że idziemy drogą trawersem po "gołej górze" to i widoki rozpościerają się cudne. Odpuszczam gonienie do schroniska i już dużo wolniej, co chwila przystaję podziwiając piękno przyrody. Co prawda jest już po zachodzie jednak urok jest niesamowity! Stąd obserwuję grupę i wygląda na to, że przed sobą mam zejście z górki, ostry skręt w prawo, pod górkę i potem w lewo pod górę.

W miejscu, w którym należy skręcić do drzewa przybita jest tabliczka "Do Schroniska 800m". Po 200m za pleców słyszę głos Kuby "za Tobą jest jeszcze 11 osób".

No i jest schronisko. Dziwnie to wygląda jedni wchodzą jednymi drzwiami, inni wychodzą drugimi. Wchodzę pierwszymi po lewej. Oblodzone i zasypane śniegiem schody wchodzą na taras. Drzwi do schroniska są przeszklone - tylko, że nic nie widać gdyż od środka zaparowały szyby. W schronisku tłok, wszyscy siedzą przy stołach - zdejmuję plecak i stawiam na podłodze - przysiadam się do znajomych.

Miło jest..jednak namiot sam się nie rozstawi. Zabieram plecak i udaję się w stronę wiaty. trwają wielkie wykopaliska (w zimie przygotowuje się stanowisko pod namiot). Kilka namiotów stoi w dole wykopanym w śniegu - głębokości około metra. Drugie stanowisko namiotów jest 50m dalej, zdaje się, że również kopią. Jak na jedną noc przy ładnych warunkach pogodowych to uważam za zbyteczne kopanie dołu 2x3m. Za drzewami przy wiacie jest spora przestrzeń. Upatrzone miejsce wygląda na idealne. Idąc do niego zapadam się po pas, jak jest dobrze to po kolana. Na „miejscu” jest pochyło i głęboko - pasuje. Pochyłość nogą zgarnuję na niższy poziom po czym wszystko udeptuję na równo. Stojąc po kolana w śniegu z boku platformy rozkładam namiot - rozłożony stawiam na platformie a fartuchy śnieżne przysypuję śniegiem - gotowe! Do namiotu wkładam plecak, rozkładam legowisko - gotowe! Wracam do znajomych.

Reszta owiana jest tajemnicą górską :)


Kto rano wstaje tego wita wschód słońca.

image018