Celdo.pl

Jak zacząć wyprawy piesze długodystansowe?

Publikacja: 18.05.2015
Opis: Ilu długodystansowców tyle złotych zasad...odnoszących się do wyznających te zasady. Poradnik potraktuj, jako inspirację do pobudzenia wiary w swoje możliwości "to jest łatwe, przyjemne, dam radę" Złote zasady wędrowania wypracujesz własne wraz z ilością przebytych kilometrów, różnorodności terenu, pogody, założeń projektu. Jeszcze jedno: nie wierz we wszystko, co przeczytasz...sprawdź po swojemu. Przygotowania zależą głównie od założeń projektu, długości, pogody, kraju, cała reszta to chęci.

Cel
Co chcę zrobić i w jaki sposób. Przykład.
Projekt: Szlak niebieski graniczny 440km
Sposób: Pieszo. Noclegi w namiocie i chatkach turystycznych. W zależności od pogody dopuszczone noclegi w schroniskach. Pozyskiwanie wody głównie z potoków a żywności na bieżąco w sklepach. Posługiwać się tylko mapami papierowymi.

Kondycja
Do tej pory uważam, że kondycji nie mam. Kondycję wyrabia się na wyprawie. Wyjeżdżając z domu ma się pełny brzuch co z kolei prowadzi do uczucia ciężkości. Przez pierwsze trzy dni organizm przyzwyczaja się do kilkunasto godzinnego marszu oraz nowej diety. Zanim wyruszy się na wyprawę warto sprawdzić się na krótszych trasach blisko domu.

Pierwszy krok
„Chcąc zacząć, musisz zacząć" "Nigdy nie będzie idealnego momentu, aby zacząć"
Pomysł na pierwszą wyprawę "Polskie Wybrzeże" po prostu wpadł do głowy chwilę potem przeglądałem zdjęcia satelitarne oraz czytałem relacje. Da się? Da! Bez zastanawiania ustaliłem termin na 01.06.2013. Z doświadczenia wiem, że im dłużej się myśli o tym czy da się radę, czy są problemy i tak dalej to znajduje się tysiące wymówek.

Spokój wewnętrzny
Najgorsze, co może się wydarzyć na wyprawie jest myślenie o czymś, co się zapomniało zrobić przed wyjazdem. Dlatego w zależności od tego na jak długo wyjeżdżam tym wcześniej zamykam wszystkie sprawy. Ostatnio stosuję odmowy - czyli tydzień przed wyjazdem odmawiam wszystkim wszystkiego, na co istnieje chociażby minimalna szansa, że zabraknie czasu przed wyjazdem. Na wyprawie: chodzę bez telefonu lub z wyłączonym. Czas wyprawy to myślenie tu i teraz, czyli o wyprawie. Odbierając telefon traci się przyjemność wędrówki - jesteś na wyprawie, ale żyjesz problemami z domu. Jeśli już odbierać telefon to od osób, którzy nie zepsują dobrego nastroju. Słyszałem o dziewczynie, która na wypadzie w góry otrzymała SMS'a o zwolnieniu - kolejne dwa dni denerwowała się.

Nastawienie psychiczne
We wszystkich artykułach o celach i rozwoju osobistego wmawia się, aby cały czas mieć pozytywne nastawienie, czyli wszystko się uda. Jest to złe! Rozkładam cel na pozytywne nastawienie i pesymizm.
Pozytywne nastawienie mam do tego, że bez względu na wszystko zrealizuję obrany cel. Natomiast zawsze jestem pesymistą i zakładam brak dostępności do wody, sklepów, pomocy innych, złej pogody, błotnistego szlaku. Dlaczego? Mając pesymistyczne nastawienie jest się pozytywnie zaskoczonym i motywacja wzrasta. Optymiście w konfrontacji z rzeczywistością spada motywacja. Czasem na mapie zaznaczony jest sklep a gdy okazuje się, że jest zamknięty to jest się zawiedzionym. Lepiej nastawić się "będzie sklep - to świetnie, nie będzie - dam radę"

Czas przejścia
Bardzo często pytają, „W jakim czasie planujesz przejść?", odpowiadam "Aż przejdę." Wychodzę z założenia, że wędrówka jest przyjemnością. Spotykam osoby ciekawe, które mają swoje podejście do życia, opowiadają o czymś nowym, czasami chwila pogawędki trwa godzinę lub dłużej. Pamiętam pasjonata wędzenia mięs i wędlin. Ostatnio od "cześć" zostałem zaproszony na kawę - naprawdę ciężko było odejść. Zatem gdy spotykam kogoś ciekawego to rozmawiam, gdy spotykam coś interesującego zwiedzam, gdy znajduję się w miejscu z cudownymi widokami delektuję się, gdy odczuwam ból stóp kładę się na karimacie i delektuję się niebem. Zakładając konkretny czas przejścia, ogranicza się ilość przyjemności na rzecz uzyskania jak najkrótszego czasu.

Kasa
Biorę 100-200zł gotówką oraz kartę do bankomatu. W zależności od ilości miast po drodze wyznaczam minimum gotówki, przy której warto rozglądać się za bankomatem. Przeważnie 50zł. Noclegując w namiocie na szlaku pieniądze idą właściwie na jedzenie no i czasami na wodę. Średnio idzie 7-10zł dziennie. Ceny noclegów: Chatki studenckie około 12zł, schroniska od 25zł, pola namiotowe do 10zł. Jeżeli zamierzasz chodzić od schroniska do schroniska to polecam wyrobić legitymację PTTK - zniżka 10-20% a do tego jest ubezpieczenie.

Noclegi
W namiocie prawie wszędzie i z głową. Z zasady staram się unikać noclegów na obszarach chronionych, czyli parkach narodowych i rezerwatach. Rozkładam namiot na początku lub na końcu obszaru chronionego. Gdy obszar wymaga przejścia przez dłużej niż dzień to rozkładam namiot przy wiatach turystycznych lub w wiatach. Na Słowacji są utulny - w dużym skrócie chatki, w których można za darmo przenocować.

Żywność
Są wyprawy z dużą ilością sklepów po drodze a też są wyprawy ze sklepami, co 3-5dni. Gdy sklepów jest mnóstwo to problem z głowy. Gdy sklepy są, co kilka dni to zaopatruję się w żywność "suchą" czyli płatki, czekolady, landrynki a gdy jest chłodno to i boczek, kiełbasę. Zdarza się znaleźć po drodze: wiosną - szczaw, liście buku, nasiona buku; jesienią - jabłka, śliwki, jagody, jeżyny, orzechy laskowe, orzechy włoskie. Z początku jadłem podobnie jak w domu teraz na wyprawach jem tłusto i energicznie. Z czasem organizm przyzwyczaja się do braku wody, jedzenia.

Gotowanie
Palnik zabieram przeważnie w zimne miesiące. W zimie przed użyciem kartusz z gazem i palnik należy włożyć do śpiwora lub pod kurtkę, dzięki temu zwiększa się wydajność gazu oraz jest krótszy czas gotowania. W lecie palnik zabieram na krótkie trasy dla luksusu. Gotując w namiocie musowo zadbać o wentylację, aby pozbyć się spalin gazu. Siedząc w śpiworze otwieram wejście namiotu i gotuję.

Sprzęt
Początkujący szukają po forach sprzętu idealnego. Z czasem wystarczy chęć wyprawy a reszta staje się mało ważna. Gromadzenie sprzętu na wyprawę: Na kartce spisuję wszystek sprzęt, który przychodzi do głowy. Potem domyślam się spodziewanej pogody: upał, zimno, deszcz, błoto, śnieg - dopisuję sprzęt. Rozkładam sprzęt na podłodze i zadaje sobie pytanie: Czy to jest faktycznie potrzebne? Czy to warto nieść xx kilometrów? Czy coś może mieć zastosowanie uniwersalne? Sprzęt, który prawie zawsze zabieram na wyprawę.

Buty - od nich zależy czy wędrówka będzie przyjemnością czy męką. Zanim wyjdzie się na szlak buty testuję przy domu robiąc w nich 100km. Przestałem wierzyć w bardzo dobre buty...bardzo dobrych firm - co wyprawa to nowe buty. Najlepiej kupować luźne po bokach gdyż w długim marszu puchną nogi. Polecam obcięcie paznokci, dzięki temu stopa ma luz w czubie co jest istotne podczas chodzenia po górach.

Stuptuty - w zimie oczywiste. Warto zabrać również o innej porze roku. Jeżeli rok jest mokry stuptuty wysokie chronią przed rosą i błotem. Stuptuty niskie świetnie nadają się na suche pory roku - wtedy świetnie chronią przed wpadaniem kamyczków do butów. Chodź kamyczek jest mały i niepozorny to bardzo skutecznie męczy stopę.

Plecak - bardzo często spotykam treść ogłoszenia "szukam lekkiego plecaka" - plecak ma być wygodny po obciążeniu. Lekki jest plecak zrobiony z worka na kartofle. Używam plecaków o wadze 2-2,5kg - pierwsze wrażenie - ciężki - po 15 dniach - wygodny. Przy zakupie warto zwrócić uwagę na stelaż, aby idealnie przylegał do ciała. Rzeczy ciężkie układa się na plecach. Zaczynałem od plecaka 32 litrowego a obecnie używam 60 litrowego, wychodząc z założenia, że lepiej mieć luz w plecaku niż wszystko na ścisk. Ważnym elementem plecaka jest pas biodrowy, powinien być szeroki i dopasowany do ciała. Dobrze zapięty przejmuje z ramion do 80% ciężaru.

Pokrowiec na plecak - świetnie chroni plecak/sprzęt przed zmoknięciem i zawilgoceniem. W przypadku braku pokrowca ciuchy w plecaku wilgotnieją i śmierdzą stęchlizną.

Namiot - zacząłem od namiotu marketowego za 25zł (1,6kg) przeżył Wybrzeże Polskie, Słowacki Szlak SNP - razem około 1400km lekki i idealny na bezdeszczowe dni, z racji kilku błędów zaczął przeciekać. Głównym wyznacznikiem jest waga i konstrukcja samonośna. W lecie używam odchudzonego Fjord Nansen Lima II (2,6kg) a zimą Marabut Komodo Plus. Konstrukcja samonośna, czyli namiot stoi bez wbijania szpilek. Lżejsze są namioty tunelowe (ok. 2kg) jednak nie są samonośne, przez co rozkładanie jest dłuższe i przeważnie są małe. Kupując namiot zwróć uwagę czy siatki wentylacyjne sypialni mają małe oczka, dzięki temu skuteczniej namiot chroni przed robalami.

Mapy - wybór jest przeogromny. Najczęściej zaopatruję się w mapy Wydawnictwo Compass tylko dlatego, że mają mapę Polski z zaznaczonymi obszarami map. Dzięki temu sprawnie sprawdzam czy posiadane mapy obejmują potrzebny teren.

Karimata - częściowo od niej zależy komfort snu. W czasie marszu rozkładam, aby odpocząć i podziwiać widoki.

Śpiwór - w wilgotne dni syntetyczny, w zimie puchowy.

Skarpety - trzy pary, grube, dobrze odprowadzające wilgoć. Przeważnie: jedna para na nogach, druga w plecaku do ewentualnej zmiany, trzecia suszy się przywiązana do plecaka. Grube niwelują ucisk buta na nogi. Wilgoć męczy stopy.

Koszulki - dwie sztuki. Jedna na sobie, druga suszy się przywiązana do plecaka. Przeważnie noszę oddychającą oraz termoaktywną.

Rękawice - w zimne miesiące.

Czapka - o każdej porze roku się przydaje.

Kaszkiet - na ciepłe miesiące. Przy silnym słońcu należy dodatkowo zakładać na głowę ręcznik, aby chronić całą głowę i kark. Kapelusz pewnie lepszy (nie testowałem).

Kijki trekkingowe - bardzo modne. Zrobiłem z kijkami Słowacki Szlak SNP i to był ostatni raz użycia kijków. Bez kijków mam większa przyjemność z marszu oraz lepszy kontakt z ziemią :)

Poncho - z ponchem czy bez poncha byłem mokry. Teraz wybieram się bez poncha, gdy pada przeczekuję pod drzewem, w chatce, pod wiatą, na przystanku autobusowym, moknę a potem schnę idąc.

Pogoda
Przy jednodniowych wędrówkach lub od schroniska do schroniska, można pozwolić sobie na zmoknięcie - "przecież wyschnę". Na kilkudniowych wędrówkach i spaniu w namiocie istotne jest dbanie o suchość ubrań i sprzętu. W deszczowe dni zdarza się, że przesiedzę pół dnia w namiocie, a czasem kończę marsz w połowie dnia. Gdy w ciągu dnia zmoknę to idę dalej aż wyschnę lub podeschnę.

Towarzystwo
Na krótsze odcinki łatwiej znaleźć towarzysza na dłuższe już trudniej. Pozostaje szukanie po forach lub zebrać się w sobie i wyruszyć solo. Chodząc solo ma się sto procent decyzyjności. Również stałem się bardziej otwarty na innych a rozmowa na szlaku jest czymś cudownym. Ogólna zasada: towarzysz ma mieć takie samo tempo i podobne upodobania. Kiedyś przeczytałem, że wszyscy towarzysze powinni zabrać tyle samo pieniędzy, aby zachować równowagę w zespole (wyobraź sobie, że masz kasę na zwykłą bułkę a Twój towarzysz zajada kebab).

Ludzie
Pierwsze wyjazdy w góry obfitowały w nielubienie tłoku na szlaku a teraz uwielbiam. Idąc kilkanaście dni czasem chce się kogoś zobaczyć, pogadać. Zauważyłem na rajdach jednodniowych, że osoby idą, aby dotrzeć do celu, natomiast Ja zagaduję do napotkanych "obcych osób".

Ból nóg
Wygodne buty oraz grube skarpety niwelują ból. Gdy bolą stopy warto zrobić masaż - Mnie pomaga mocne uciskanie w bolące miejsca i rozmasowywanie. Gdy w trakcie marszu odczuwa się mocny ból często oznacza, że jest pryszcz - najlepiej przekuć go igłą w kilka różnych stron, aby płyn swobodnie wyciekał - czasem po przekuciu boli a potem przez pierwszą godzinę marszu.

Zęby
Przed dłuższą wędrówką polecam odwiedzić dentystkę. Niby taki malutki ząbek a ból urywa głowę. Raz w Tatrach dorwał ból zęba od tej pory chadzam przed wyjazdem na przegląd. No i taniej jest w Polsce niż gdzieś za granicą.

Dokumenty
Dowód osobisty - w trakcie 4000km zdarzyło się, że kontrolowano Mnie na granicy Polsko-Słowackiej koło Barwinek, przy granicy Polsko-Ukraińskiej koło Kalwaria Pacławska oraz przy granicy Polsko-Ukraińskiej w Wołosate.

Język
Chodź angielski jest powszechnie stosowany to nie znaczy, że wszyscy znają - zwłaszcza starsze osoby w górach. Jadąc do innego kraju uczę się kilku podstawowych zwrotów (gdzie jest sklep, tam jest...?, tu jest...?) i słów (chleb, woda). W Słowacji spokojnie dogadałem się po Polsku. W Czechach już trzeba się domyślać. Najlepszym językiem jest: mowa ciałem, pokazać palcem na mapie, narysować na kartce.

Nawyki
Poprzez systematyczność wyrabia się nawyki robienia pewnych czynności tak samo. Dzięki nawykom w złej pogodzie działa się sprawniej. W plecaku trzymać sprzęt w tym samym miejscu - bez myślenia wyjmuje się konkretną rzecz. Namiot rozkładać w ustalonej kolejności a zamki ustawiać w tym samym miejscu. Uciekając w nocy wiadomo gdzie sięgnąć do zamka.

Jeśli dowiedziałeś/aś się ciekawych rzeczy udostępnij link na swojej tablicy :)